Teresa Zmitrowicz

 Teresa Zmitrowicz Przyjaciółka  TPZL  i nas, którzy Ją znaliśmy

                     

Teresa Zmitrowicz urodziła się  w r.1931 w Poddubniach – zaścianku  położonym 9 km od Lidy przy drodze do Nowogródka w rodzinie Józefa i Pauliny z Szotów  Zmitrowiczów. Miała starsze rodzeństwo brata Zdzisława i  siostrę Zofię. W czasie okupacji w ich domu mieszkał ksiądz Czesław Jankowski z Minojtów.

 W 1945 roku mieli dokumenty na wyjazd do Polski, ale zachorowała  Zofia, a ks. Jankowski został aresztowany za kontakty z AK-owcami. Rodzice Teresy w tej sytuacji podjęli decyzję pozostania w swoim domu. Zofia niestety umarła, ale paczki żywnościowe dostarczane do lagru przez ojca Teresy pozwoliły księdzu przeżyć, wrócił do Lidy po śmierci Stalina i ponownie zamieszkał u rodziców Teresy, którzy opiekowali się nim do swojej śmierci, potem tej opieki podjęła się Teresa.

Ks Jankowski zmarł w latach 80-tych.Teresa miała narzeczonego, który jednak zdecydował się wyjechać do Polski. Nie poszła na studia, ale do pracy w Lidzie, do fabryki produkującej obuwie, bo trzeba było wesprzeć rodziców. Działała przy kościele farnym, pomagała ks. Rojkowi w prowadzeniu spraw związanych z utrzymaniem kościoła. Jej brat Zdzisław zmarł w latach 90-tych, podobnie jak Teresa nie założył rodziny. Przyjaźniła się z Weroniką  Garniewicz, przez jakiś czas sympatią brata Zdzisława. Poznałam Teresę i Weronikę podczas pierwszego mojego przyjazdu na Zjazd Lidzian w r. 1998. Od tego czasu zawsze Teresa i Wera czekały na przyjazd autobusu zjazdowego i potem odprowadzały  wyjeżdżających. Podczas zjazdów Teresa zawsze wydawała przyjęcie dla  niektórych  przyjezdnych uczestników.  Zawsze  zasiadaliśmy przy stole nakrytym śnieżno-białym, krochmalonym obrusem, a na stole były przysmaki, o których pochodzeniu pewnie więcej mogłaby  powiedzieć krewna Teresy –Basia Zieleń, która ich część przywoziła z Polski. Ojciec Teresy i mama Basi Zieleń byli rodzeństwem. Miałam szczęście należeć do grona zapraszanych z mężem Andrzejem, kuzynem Ziutkiem, potem spotykaliśmy też tam Ryszarda Grablisa, który odnalazł zdjęcie swojego dziadka w albumie rodzinnym Teresy.

                  

                       

 Teresa i Wera należały do tych wyjątkowych dla mnie osób, które pamiętały moją Mamę  jako młodą kobietę, pamiętały dom dziadka Kazimierza Tumielewicza przy ul Morgi  (zmiana na nazwy na Mołodeczańska  4).

 Ostatnio widziałam Teresę w czasie mojego pobytu w Lidzie w celu inwentaryzacji cmentarza w kwietniu  br.  Odwiedziłam ją – jak zwykle czekała z kolacją choć była już słaba i nie wychodziła z domu. Zaglądam do swoich notatek z tego dnia. Czytam – „Teresa jak zwykle – szlachcianka, w domu porządek, stół zastawiony”. Potem wpadłam w przeddzień  wyjazdu 12.04. , późno wieczorem, bo Teresa powiedziała, że ma notatki dotyczące cmentarza. Zawiózł mnie do Niej Zbyszek Namiot, a było  już koło godz 22. Zbyszek czekał, a ja poszłam do mieszkania Teresy. Teresa nie widziała, ale bardzo precyzyjnie powiedziała mi  gdzie ten zeszyt z notatkami leży.

 Teresa zmarła 17 grudnia 2017 roku. Pochowana jest na cmentarzu w Kolesiszczach.

Basia Zieleń mówi – Teresa była despotyczna, ale uczynna, mądra i dobra. To prawda, żal, że Jej nie ma.

Grudzień 2017, Jadwiga Kopeć

Kliknij, aby przejść do strony głównej

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Lidzkiej