Powstanie Kościuszkowskie

W przygotowaniu.

Armia Krajowa

 

 

Patrz zakładki

Architektura lat 1920 - 1939

Artykuł z białoruskiej strony internetowej:  https://realt.onliner.by/2018/06/13/lida-3                                      

Kopia: http://www.lida.info/samyj-polskij-gorod-strany-reportazh-onliner-by-iz-lidy/                                   

Autor: darriuss  Zdjęcia: Maksim Malinowski, Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Jan Kozłowski

Obecnie mieszka tu nieco ponad sto tysięcy osób, ale popularność tego miasta, przynajmniej w granicach Białorusi, jest porównywalna z innym miastem wojewódzkim. Są tu pierwszorzędne zabytki, a lokalne firmy produkują produkty, które można znaleźć w całym kraju - od piwa i mąki po farby, buty i autobusy.

Lida jest także małą Polską i nie chodzi tylko o liczbę Polaków mieszkających w mieście. Zachował się rzadki dla Białorusi w skali i jakości zespół międzywojennej architektury, reliktów krótkiej epoki, kiedy połowa naszego kraju była częścią II Rzeczpospolitej. Dziennikarze Onliner.by pojechali do dawnych „kresów wschodnich", aby na własne oczy zobaczyć, jak obecnie funkcjonuje wyjątkowe polskie dziedzictwo historyczne.

Mówimy „Lida" i, oczywiście, przede wszystkim wspominamy miejscowy zamek. Można długo spierać się o jakość jego niedawnej rekonstrukcji, często narzeka się na zaniedbanie związane z tym procesem, ale obiekt ten jest naprawdę wyjątkowy dla Białorusi. W pierwszej połowie XIV wieku Wielki Książę Gedymin postanowił zbudować sieć typowych dwuwieżowych zamków do obrony kraju przed Krzyżakami. Jeden powstał w Miednikach (obecnie Litwa) w pobliżu współczesnej granicy białoruskiej, drugi w Krewie, a trzeci postanowił wybudować u zbiegu rzeki Kamionki i Lidziei.

Jak to często bywa, pod murami zamku książęcego, licząc na jego ochronę, rosła osada. Lida jest nadal najstarszym historycznym miastem Białorusi, które szczyci się tym, że zachował się w nim pierwszy budynek, przynajmniej częściowo z kamienia.

Przeszłość Lidy jest typowa dla naszego kraju. Na początku XX wieku większość jej mieszkańców stanowili Żydzi i żyli oni w środowisku architektonicznym zwyczajnego miasteczka powiatowego, upiększonego nie tylko synagogami, ale także kościołem i cerkwią. Ta zwyczajowa dla Białorusi wielokulturowość dobiegła końca wraz z II wojną światową, która pozostawiła jedynie fragmenty przedwojennej Lidy.

 

         

 

Zaskakujące jest, że prawie wszystkie główne budynki, które zostały wybudowane tych Polaków, przez prawie 20 lat, gdy miasto było częścią II Rzeczypospolitej, jakoś przeżyły.

W marcu 1921 r. pokojowy traktat w Rydze ostatecznie zakończył wojnę sowiecko-polską. Rosja Sowiecka przegrała i była zmuszona pogodzić się ze stratą (jak pokazała przyszłość, tymczasową) Zachodniej Białorusi. Do września 1939 r. prawie połowa współczesnego terytorium naszego kraju znajdowała się w innym państwie, a Mińsk był w rzeczywistości miastem przygranicznym. Lida weszła w skład województwa nowogródzkiego, zachowując jednak swój status: z centrum ujezdu stała się centrum powiatu.

Nowa polska administracja otrzymała do dyspozycji zdewastowane miasto: zarówno I wojna światowa, jak i wojna Piłsudskiego z Tuchaczewskim odcisnęły swoje piętno na Lidze. Komfortowych mieszkań dla urzędników, którzy przenieśli się tutaj, nie  wystarczało i dlatego Ministerstwo Finansów Polski przeznaczyło środki na budowę w mieście tzw. "Kolonii urzędniczej" - dzielnicy domów dla kadry kierowniczej.

W zasadzie nic niezwykłego w tej praktyce nie było. Podobne budowle mieszkalne z nowoczesnych parterowych i piętrowych domów zostały wzniesione w tym czasie przez Polaków na terenie "Wschodnich Kresów" (na Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie) wszędzie. W naszym kraju zachowały się "kolonie urzędnicze" w takiej czy innej formie, np. W Brześciu, Brasławiu, Wołożynie, Stolbcach i Słonimiu.

W Lidzie, dla której Polacy mieli duże plany, ta dzielnica mieszkaniowa miała stać się tylko częścią przyszłej wielkiej dzielnicy, w rzeczywistości alternatywnym centrum miasta, ukształtowanym zgodnie z nową progresywną estetyką architektoniczną. Dla niego miejsce na obrzeżach zostało specjalnie zakupione, tak zwane "pastwisko" - teren podmokły, gdzie dawniej zwykli konserwatorzy wypasali bydło.

Po rekultywacji terenu w połowie lat dwudziestych wybudowano tutaj nową ulicę (Mickiewicza, do dziś zachowuje ona swoją nazwę) i zbudował Dom starosty - rezydencję głowy miasta, wybudowany w ówczesnym modnym "stylu narodowym" w Polsce, inspirowany najlepszymi przykładami historycznej polskiej architektury . Budynek został wybudowany zgodnie ze standardowym projektem Jerzego Beilla, a w latach 80. został do nierozpoznania przebudowany na lokalną siedzibę urzędu stanu cywilnego. W pierwotnej formie takie domy starostów zachowały się w Wołożynie i Głębokiem.

Pojawiły się tu również budynki mieszkalne dla urzędników niższej rangi (na przykład, wicestarosta, inspektor szkolny, szef policji miasta). W sumie w Lidzie wybudowano dwa domy mieszkalne dla dwóch rodzin (jeden zachował się), jeden dom dla czterech rodzin i trzy piętrowe domy dla sześciu rodzin (przebudowane w latach 90-ych XX wieku).

                                                                

Gdyby nie wojna, i nie "kampania wyzwoleńcza Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej", w wyniku której zachodnia Białoruś stała się częścią BSSR, a dawni mieszkańcy "kolonii urzędniczej" wyjechali na Syberię, a niektórzy jeszcze do niepodległej Litwy, to ta dzielnica mieszkaniowa najprawdopodobniej powiększyłaby się kilka razy. Obraz tego, jak mogłaby wyglądać, dają jeszcze trzy "polskie" domy, które zostały zbudowane już w połowie lat trzydziestych na skrzyżowaniu tej samej ulicy Mickiewicza i obecnej Sowieckiej. Od dziesięcioleci estetyczne wyobrażenia o nowoczesnej architekturze w Polsce zmieniły się dramatycznie. Miejsce retrospektywnych stylów historycznych zostało przejęty przez funkcjonalizm hiperfunkcjonalny, a prowincjonalna Lida zdołała nadążać za najnowszymi trendami mody, które rozprzestrzeniały się w wielu krajach świata w tym czasie.

                                          

Z prawej - polski przedwojenny budynek, z dobudowanymi po wojnie czteropiętrowymi skrzydłami

 

Nie, to nie są typowe dwu- i trzypiętrowe budynki lat 1960-ych. To wyraźne przykłady przedwojennego modernizmu, po których bezwzględnym walcem rekonstrukcji i termomodernizacji przeszły republikańskie „dożynki”.

Nieco później niż dzielnicę mieszkaniową Polacy zaczęli budować obok „kolonii urzędniczej” i kompleks budynków publicznych. Pierwszym z nich pod koniec lat 1920-ych była szkoła im. Narutowicza. Zaprojektowany w popularnym stylu neoklasycystycznym obiekt był w swoim rodzaju nowatorskim. Edukacja w Polsce w tych latach nie była koedukacyjna, ale autorzy projektu zaprojektowali połączyć w jednym obiekcie szkołę męską i żeńską, z których każda zajmowała jedno ze skrzydeł budynku. W takim układzie może zaoszczędzić przestrzeń kosztem wspólnego użytkowania całego szeregu szkolnych gabinetów.

Taka dychotomia pozostała przez jakiś czas i po "marszu" 1939 r. Połowa budynku została zajęta przez białoruskojęzyczną szkołę, a druga połowa - rosyjskojęzyczną.

 

                            

 

Największym międzywojennym nowym budynkiem na tej samej ulicy Mickiewicza było ogromne gimnazjum im. Jana Karola Chodkiewicza, obecnie zajmowanego przez „koledż pedagogiczny”. Ten o dużej skali obiekt, w którym łączą się funkcjonalizm ze stylem narodowym, jest jednym z największych "polskich" budynków na Białorusi.

                                       

Prawdziwym klejnotem całego przedwojennego dziedzictwa architektonicznego w Lidzie stała się poczta, otwarta w maju 1939 roku, zaledwie cztery miesiące przed rozpoczęciem II wojny światowej. Poczta Polska rozwinęła na wschodnich obrzeżach kraju na dużą skalę budownictwo najnowocześniejszych systemów komunikacyjnych. Urzędy pocztowe powstały w Wilnie, Baranowiczach, Łucku, planowane były takie obiekty w Grodnie, Druskiennikach, Szczuczynie, Horodzieju, Klecku i Mołodecznie - w rzeczywistości, we wszystkich województwach wschodnich. Lidzki Urząd Pocztowy okazał się jednym z najlepszych, niemal doskonały przykład funkcjonalizmu, również doskonale zachowany do dnia dzisiejszego.

Polska administracja zainwestowała w ten budynek ponad pół miliona złotych. Teren przed pocztą został nawet wyasfaltowany, co było bezprecedensowym luksusem według standardów drugiej połowy lat trzydziestych. Ulica Mickiewicza stała się pierwszą asfaltowaną ulicą Lidy. Poczta jest nadal używana zgodnie z przeznaczeniem, zachowała wiele oryginalnych detali architektonicznych, a nawet znacznie późniejsza mozaika z lat 80-ych w sali operacyjnej stała się organicznym elementem wnętrza.

                                      

W 1930 roku, w tej „nowej Lidzie”, gdzie kiedyś tonęły w bagnie krowy, pojawił się szereg innych obiektów: największy w województwie nowogródzkim stadion, wyposażony w najnowsze zdobycze techniki, budynek szpitala epidemiologicznego, płaski dach którego pozwolił urządzić na nim otwarty taras dla odpoczynku pacjentów z dolegliwościami płucnymi, rozpoczęła się budowa największego w mieście hotelu z restauracją. W styczniu 1937 roku, gazeta „Kurier Wileński” opublikowała cały artykuł zatytułowany „Lida. - miasto wielkich możliwości” W zasadzie cały powojenny rozwój Lidy mógł okazać się, że dawne przewidywanie okazały się bliskie prawdy. Ale kto wie, jak wyglądałoby dziś miasto, gdyby II wojna światowa się nie wydarzyła.

                          

Zdjęcia od lewej: Straż pożarna, Epidemiologiczny (obecnie laryngologiczny) budynek szpitala miejskiego, Dom lekarza powiatowego, Nieistniejący hotel

 

Sądząc po ostatnim spisie ludności, Lida jest nadal jednym z zaledwie dwóch naszych miast, w których Białorusini stanowią mniej niż połowę populacji. 35% mieszkańców nazywa siebie Polakami, ale w odróżnieniu od Szczuczyna (gdzie udział Polaków sięga 39%), w Lidzie kontekst architektoniczny sprawia, że można w to uwierzyć.

 

 

 

 

 

Samoobrona Lidzka

w przygotowaniu

Powstanie Styczniowe

                                         

 

Ludwik Narbutt (ur. 26 sierpnia1832 w Szawrach, zm. 5 maja1863 pod Dubiczami) – polski ziemianin, naczelnik wojenny powiatu lidzkiego w powstaniu styczniowym.

Poległ 5 maja 1863 r. w walce z wojskami rosyjskimi pod Dubiczami.

Życiorys

Syn Teodora Narbutta i Krystyny z Sadowskich. Uczył się w szkole pijarów w Lidzie. Za udział w konspiracji w 1850 roku aresztowany w Wilnie i karnie w marcu 1851 roku wcielony do wojska rosyjskiego, uczestniczył w walkach na Kaukazie, gdzie został odznaczony za odwagę orderem św. Anny 4 stopnia. Na Litwę wrócił w 1860 roku w stopniu podporucznika. W 1861 r. ożenił się z młodą wdową Amelią z Kuncewiczów Siedlikowską. Zamieszkał w Sierbieniszkach poświęcając się gospodarstwu. Młodszy brat Ludwika Bronisław, pisał w swoim pamiętniku o nim: „Widziałem go w 1860 roku w Lidzie. Był niewielkiego wzrostu, szczupły, blondyn, nieco łysy, z melancholijnym wyrazem na twarzy wielki zdrowy rozsądek, uczciwość, miłość dla ludzi – to były główne jego zalety małomówiący, skromny w ułożeniu, chętny zawsze dla każdego z pomocą”. Był członkiem konspiracji w Armii Imperium Rosyjskiego, poprzedzającej wybuch powstania styczniowego.

Michał Elwiro Andriolli. Śmierć Ludwika Narbutta w Dubiczach. 1864–1865. Litografia.

Po wybuchu powstania styczniowego Ludwik Narbutt jako jeden z pierwszych w rejonie Lidy stanął do walki. 2 lutego 1863 roku wyruszył do Puszczy Rudnickiej na czele świeżo sformowanego oddziału, w skład którego wchodzili oprócz niego jeszcze jedynie jego brat i sześciu chłopów. Narbutt cieszył się dobrą opinią w okolicy, dzięki czemu oddział ziemiańsko-włościański szybko urósł w znaczną siłę. Do jego partii dołączył między innymi Michał Elwiro Andriolli z kilkoma swoimi poddanymi. Oddział Ludwika Narbutta wspierała jego siostra Teodora.

Narbutt stoczył szereg potyczek z wojskami carskimi, zadając nieprzyjacielowi dotkliwe straty. 16 lutego 1863 roku Narbutt zaatakował rosyjski pociąg pod Marcinkańcami i odbił wiezionych rekrutów. W dniu 9 marca 1863 roku doszło, w okolicach stacji kolejowej Rudziszki, do bitwy 100-osobowego oddziału Ludwika Narbutta z trzema rotami piechoty rosyjskiej i sotnią kozacką pod komendą Wimberga. Rosjanie, zaatakowani znienacka, pierzchli tracąc sporo ludzi i sprzętu. Kolejne bitwy i potyczki stoczono pod Nowym Dworem, pod Piłownią, koło Berszt, pod Kowalkami, nad jeziorem Dumbla.

5 maja 1863 roku w okolicach jeziora Pielasa koło Dubicz oddział Narbutta został rozbity. W wyniku zdrady kmiecia z Dubicz Bazylego Karpowicza, który wskazał Rosjanom drogę do obozowiska powstańców, śmierć poniósł bohaterski dowódca oddziału i kilkunastu powstańców, wielu dostało się do niewoli, a pozostali poszli w rozsypkę. Nowy dowódca oddziału, Aleksander Poradowski, ukarał zdrajcę – w dniu Zielonych Świąt Bazyli Karpowicz został powieszony we wsi Montaty koło Dubicz. Podobny los spotkał innego zdrajcę, włościanina Jana Szymielewicza, powieszonego 3 czerwca 1863 roku w majątku Sumorokowszczyzna. Ten akt sprawiedliwości nie mógł jednak powetować straty rozbicia bitnego oddziału i śmierci utalentowanego dowódcy.

W Warszawie, na starym Mokotowie jest ulica nazwana jego imieniem – ulica Ludwika Narbutta.

W II RP istniał 76 Lidzki Pułk Piechoty im. Ludwika Narbutta.

Informacja z Wikipedii

 

Kliknij, aby przejść do strony głównej

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Lidzkiej